• Równe traktowanie miasta i wsi

  • Maksymalne pozyskiwanie środków europejskich na rozwój

  • Przyjazny urząd

  • Efektywne zamówienia publiczne

  • Nowoczesne szkolnictwo i edukacja

  • Rozwój infrastruktury, zwłaszcza drogowej, a w szczególności dróg powiatowych

Nie jestem znikąd. Jestem z Łobzowa, czego się ani nie wypieram, ani nie wstydzę. Wprost przeciwnie jestem dumny z mojego pochodzenia, bo ukształtowało ono mój charakter, kręgosłup moralny, system wartości (Bóg, Honor, Ojczyzna), wrażliwość na ludzką krzywdę. I dzięki wypominanemu mi pochodzeniu, potrafiłem się wykształcić i osiągnąć jakąś pozycję, bo byłem zdeterminowany i konsekwentny w dążeniu do celu. I nigdy nie zapomniałem o swoich korzeniach i nigdy nie zapomnę, bo jestem siódmym pokoleniem Zielników w Łobzowie (w 1863 r. Dominik Zielnik z Dłużca ożenił się w Łobzowie i tutaj się sprowadził). Tam mam gospodarstwo rolne, rodzinny dom, w którym mieszkają moi rodzice. Dlatego rozumiem wieś, wiem jakie ma potrzeby i jak te potrzeby należy zaspokajać.

Od kilkunastu lat mieszkam w Wolbromiu, który stał się moim drugim domem. Rozumiem więc też miasto, widzę czego ono potrzebuje by się rozwijać, by kwitnąć. Wiem jak powrócić do symbiozy pomiędzy miastem i wsią, która istniała przez pierwsze 12 lat po 1990 r. Wiadomo, że są różnice w potrzebach miasta i wsi, ale jest też wiele punktów spójnych. Zarówno miasto, jak i wieś potrzebują dobrych dróg, chodników, oświetlenia, kanalizacji, ogniw fotowoltaicznych. Są to elementy, które spajają miasto i wieś i nie pozwolę na dalsze wbijanie klina pomiędzy wieś i miasto w imię zasady „dziel i rządź”. To się musi skończyć, bo inaczej skończy się i miasto i wieś. Efekty takiej polityki obserwujemy dookoła. Jesteśmy w tyle za okolicznymi, o wiele biedniejszymi od nas jednostkami, które mają wszystko to czego my się nie możemy doczekać. Wymieniać można bez końca. Nie będę państwa zanudzał niekończącą się wyliczanką. Jak to pisałem dwa tygodnie temu. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z ogromu prac jaki nas czeka, wszyscy wiemy czego potrzebuje Miasto i Gmina Wolbrom, po pierwsze by przetrwać, po drugie by się rozwijać. Nie będę tutaj sypał z rękawa pomysłem za pomysłem. Sprawa sprowadza się do tego, że ja, jak i mój sztab wiemy co trzeba zrobić by uwolnić ten olbrzymi potencjał tkwiący w mieszkańcach Miasta i Gminy Wolbrom, któremu nie dość, że się teraz nie pozwala rozwinąć, to dodatkowo jest on niejednokrotnie tłamszony. My z tym skończymy. Żaden pomysł nie będzie głupi, żadna propozycja nie będzie bez sensu, każdy zostanie wysłuchany i każdemu się pomoże w jego sprawie, a jeżeli pozwoli od każdego będzie się czerpać jego mądrość. Bo my wierzymy w mądrość naszych mieszkańców, w ich dalekowzroczność i zdrowy rozsądek.

Nie idziemy do wyborów by się „dorwać” i „nachapać”. Jesteśmy ludźmi niezależnymi ekonomicznie. Nas nie interesuje tu i teraz, tylko to co będzie za 20 lat, jaką przyszłość zgotujemy naszym dzieciom i wnukom, bo nie chcemy by tułały się za chlebem na obczyźnie, tylko swoja pracą, umiejętnościami, talentem i energią kontynuowały nasze dzieło i rozwijały dalej Miasto i Gminę Wolbrom. Zależy nam, by nasze dzieło przetrwało nas samych i byśmy kiedyś „zamykając oczy” mieli czyste sumienia i poczucie spełnionego obowiązku wobec Naszej ziemi i Naszych ludzi. To nie jest przedsięwzięcie na jedna kadencję. Chcemy położyć podwaliny pod takie rozwiązania, które będą kontynuowane przez kolejne kadencje i kolejne samorządy z pożytkiem dla nas wszystkich.

Wiem, ze jesteście Państwo zawiedzeni i rozczarowani ostatnimi 12 latami i dlatego ciężko jest wam uwierzyć w obietnice i podchodzicie do nich nieufnie. Dlatego my nie obiecujemy, tylko gwarantujemy, że zrobimy to, czego Miasto i Gmina potrzebuje by się rozwijać. Zwróćcie Państwo uwagę na ludzi, którzy mi zaufali i którzy idą ze mną do wyborów. Są to bardzo wartościowi ludzie. Skoro oni się nie obawiali stanąć po mojej stronie (a propozycje mieli ze wszystkich komitetów), to o czymś to świadczy. Czuję się dumny z tego, że osoby tego kalibru co moi kandydaci zaszczycili mnie swoją obecnością na moich listach. Chyba całkiem nieźle jak na „człowieka znikąd”. Widać niektórych boli, że się nie układam, nie kolaboruję, nie idę na żadne szemrane kompromisy.

Dlatego też ufam, że i Państwo obdarzą mnie swoim zaufaniem i 16 listopada oddadzą na mnie swój głos. Pamiętajcie – ja nie obiecuję – ja gwarantuję.

 

Łączę wyrazy szacunku

Adam Zielnik

Kandydat na Burmistrza MiG Wolbrom