• Równe traktowanie miasta i wsi

  • Maksymalne pozyskiwanie środków europejskich na rozwój

  • Przyjazny urząd

  • Efektywne zamówienia publiczne

  • Nowoczesne szkolnictwo i edukacja

  • Rozwój infrastruktury, zwłaszcza drogowej, a w szczególności dróg powiatowych

Podobno dogadałem się z Janem Łaksą. Podobno obiecałem mu stanowisko wiceburmistrza. Jednocześnie dogadałem się ponoć z Andrzejem Gilem – jemu również oferując stanowisko wiceburmistrza. Dowiedziałem się też, że jestem dogadany ze Stanisławem Tomaszem Kołodziejem, który również ma być moim zastępcą jeżeli wygram wybory.

Właściwie to powinienem zignorować te bzdury, bo nie będę udowadniał, że nie jestem wielbłądem. Ale żeby nie było wątpliwości. Z nikim na nic się nie umawiałem, z nikim nie jestem dogadany, nikomu niczego nie obiecywałem, żadnych stołków. Poczynając od moich współpracowników, którzy na wstępie mieli powiedziane, że niczego im nie obiecuję, po moich kontrkandydatów w wyborach. Kto był na moich spotkaniach to słyszał co odpowiadałem na pytania dotyczące wiceburmistrza. Odpowiadałem, że nie będę nikogo czarował, bo to jest funkcja polityczna i po I turze okaże się komu przypadnie.

I okazało się. Wyborcy zdecydowali za mnie, że ZASTĘPCY BURMISTRZA NIE BĘDĘ POWOŁYWAŁ. Jak wspomniałem – jest to funkcja polityczna, bo i tak ostatecznie za wszystko odpowiada burmistrz i wszystko idzie na jego konto. A jak jeszcze się trafi nie do końca sprawdzony zastępca, to nie dość, że nie będzie z niego żadnego pożytku, to jeszcze trzeba będzie go pilnować. Więc po co? Wiele z okolicznych gmin nie ma zastępcy wójta czy burmistrza i radzą sobie o wiele lepiej od nas, więc chyba coś w tym jest, że „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”.

I teraz przechodzimy do najważniejszego argumentu. Oszczędności. Zapowiadałem oszczędności w Urzędzie. Zapowiadałem, że zacznę od siebie (obniżenie wynagrodzenia) i od wierchuszki. Więc proszę bardzo. NIE BĘDĘ POWOŁYWAŁ ZASTĘPCY BURMISTRZA. A zaoszczędzone w ten sposób 100 tys. zł rocznie przeznaczę na inwestycje. To jest 400 tys. zł za całą kadencję. Góra pieniędzy. Więc skoro nie zamierzam powoływać swojego zastępcy, to co ja mogę obiecać moim kontrkandydatom? Co im zaproponować? Jak mogę się z nimi układać? NIE MOGĘ. Więc proszę nie wierzyć w te brednie na temat mojego kupczenia stołkami.

Adam Zielnik